Zwrot w sprawie morderstwa Joanny Matjaszek z Niwki

18 lat temu Joanna Matjaszek wyszła na randkę ze swoim chłopakiem i ślad po niej zaginął. Po 10 latach od umorzenia sprawy, śledczy do niej wrócili. Zatrzymano kobietę, która fałszywymi zeznaniami miała dać alibi chłopakowi Joanny.Wszystko wskazuje na to, że dziewczyna została zamordowana przez Przemysława W. Zatrzymana w środę kobieta – jak się jak informuje Onet – to rodzina podejrzanego. Ma usłyszeć zarzut składania fałszywych zeznań, które miały pomóc ochronić potencjalnego sprawcę przed wymiarem sprawiedliwości.

Joanna Matjaszek była uczennicą liceum w podtarnowskim Wojniczu (woj. małopolskie). Chodziła do klasy maturalnej. Była wzorową uczennicą, która miała plany na przyszłość. Jednym z nich były studia na kierunku rehabilitacja. Kilka tygodni przed tragedią zdała egzamin na prawo jazdy. Joasia była ładną i spokojną dziewczyną, która miała całe życie przed sobą. Wszystko zmieniła toksyczna znajomość z Przemysławem W. (wówczas miał 21 lat) z Niwki (wioska pod Tarnowem).

Rankiem 3 listopada 2000 roku, zanim wyszła do szkoły, rozmawiała z mamą o zakupach na studniówkę. Po szkole miała iść na urodziny do swojego chłopaka Przemka, który mieszkał w Niwce. Wieczorem w domu się nie pojawiła.

Rodzice przez całą noc obdzwaniali szpitale, pogotowia i policję. Policjanci twierdzili, że Joanna była osoba dorosłą, więc nie było wystarczających przesłanek, aby uznać ją od razu za zaginioną. Dopiero po kilku dniach uczyniła to tarnowska policja i rozpoczęła poszukiwania. Bez rezultatu.

W maju 2001 r. sprawę przejęła tarnowska prokuratura. Nie udało się jednak ustalić okoliczności zaginięcia dziewczyny. Prokuratura sprawę umorzyła. Po kilku miesiącach zajęli się nią policjanci z krakowskiego Archiwum X. Ustalili, że jednym z głównych podejrzanych jest jej ówczesny chłopak Przemek.

Jak udało się ustalić dziewczyna, na imprezie urodzinowej pokłóciła się z chłopakiem i postanowiła wrócić dodomu autobusem. Ostatni raz była widziana na przystanku autobusowym w Niwce. Stała tam z Przemkiem. Dalszego przebiegu tej feralnej nocy nie udało się odtworzyć. Chłopak nie przyznał się do tego, że ma jakikolwiek związek z zaginięciem Joanny.

Sprawa utknęła w martwym punkcie. Policjanci z Archiwum X zaczęli poszukiwania ciała dziewczyny na terenach wokół Niwki. Przy użyciu georadaru zaczęto przeczesywać okoliczne lasy. Pobliski zalew przeszukali płetwonurkowie.

Krakowska policja poprosiła o pomoc jasnowidza Krzysztofa Jackowskiego. Ten stwierdził, że Joanna została zamordowana przez bliską jej osobę.

Wskazał też, że najprawdopodobniej ciało dziewczyny zostało wrzucone do zbiornika wodnego w okolicy Niwki.

13 listopada 2007 roku śledztwo ostatecznie umorzyła tarnowska prokuratura.

Źródło: www.tarnow.naszemiasto.pl