CO DALEJ ZE STRAŻAKAMI OCHOTNIKAMI Z SIEDLCA KOŁO TARNOWA?

Prezes Zarządu Gminnego Ochotniczej Straży Pożarnej w Radłowie jest zaskoczony zapowiedzią odebrania wozu bojowego Ochotniczej Straży Pożarnej w Siedlcu. Takie konsekwencje zapowiedział przed tygodniem w Radiu Kraków burmistrz Zbigniew Mączka, po tym jak ochotnicy z Siedlca pojechali do pożaru trawy, mimo że pili wcześniej alkohol. Sprawa wyszła na jaw, bo strażacy zderzyli się z samochodem osobowym. Atmosfera między burmistrzem i strażakami ochotnikami jest bardzo napięta. 

Trzej strażacy ochotnicy z Siedlca, którzy brali udział w zdarzeniu zostali na razie zawieszeni. Wcześniej dwaj z nich, którzy pełnili funkcje w zarządzie tej jednostki, podali się do dymisji.

Jak podkreśla w rozmowie z Radiem Kraków szef strażaków ochotników w gminie Radłów Roman Nowak taka sytuacja nie powinna mieć nigdy miejsca. „Oczywiście jest to czyn niegodny strażaka. Niemniej jednak myślę, że myśl, którą powziął pan burmistrz, o przekazaniu samochodu do innej jednostki, nigdy nie spełni się do końca. Apeluję też do radnych, żeby przemyśleli całą sprawę. To, że pozbawiliby społeczność lokalną zabezpieczenia pożarowego też musi być wzięte pod uwagę jako pierwsza zasadnicza sprawa” – mówi Nowak.

Burmistrz Radłowa odpowiada, że ostateczna decyzja w sprawie przydziału samochodu bojowego zostanie podjęta po wyborach nowego zarządu OSP w Siedlcu. Zbigniew Mączka uważa, że do dymisji powinien podać się naczelnik tej jednostki.

„Za całość akcji odpowiadał naczelnik. Za wysłanie samochodu, był też przy tej akcji w remizie. Próbował w nawet w Radiu Kraków tłumaczyć, że był przelotem i że nie wiedział, kto jedzie. Z naszych ustaleń wynika co innego. Naczelnik jako jedyny w tej jednostce jest dowódcą, który może dysponować sprzętem i wysyłać do akcji. Wystarczyło jedno proste pytanie: czy wszyscy są trzeźwi. Według mnie honorowo powinien podać się do dymisji. I wtedy zobaczymy na zebraniu, kto zostanie wybrany i zdecydujemy komu powierzyć wóz bojowy” – wyjaśnia Zbigniew Mączka.

Szef ochotników z Gminy Radłów nazywa takie postawienie sprawy szantażem.

Druhów zbulwersowały też słowa burmistrza o tym, że po wprowadzeniu ekwiwalentu dla strażaków ochotników, w całym kraju pojawiły się nieuzasadnione wyjazdy. Potwierdził to poniekąd przed tygodniem naczelnik ochotników z Siedlca.

Prezes Zarządu Gminnego Ochotniczej Straży Pożarnej w Radłowie przekonuje, że taka opinia jest krzywdząca dla ochotników, którzy poświęcają swój czas i zdrowie na ratowanie innych. Roman Nowak mówił o tym, że w większości przypadków w gminie Radłów ten ekwiwalent, 10 złotych za godzinę, jest przez strażaków ochotników przeznaczany na działalność jednostek, np. na remonty i utrzymanie sprzętu.

Roman Nowak dodaje również, że w wywiadzie burmistrza w Radiu Kraków padło wiele krzywdzących i nieprawdziwych zarzutów. O rzekomych nieprawidłowościach przy wyborze zarządu gminnego czy też kłopotach we współpracy z nim oraz jednostką z Siedlcu. Roman Nowak szczegółowo się do nich odnosi w rozmowie z Radiem Kraków.

 

Posłuchaj rozmowy z Prezesem Zarządu Gminnego Ochotniczej Straży Pożarnej w Radłowie Romanem Nowakiem

Źródło:Radio Kraków