Wybory do sejmików: PiS utrzyma Podkarpacie, przejmie Małopolskę… i to by było na tyle

Sondaż IBRiS pokazuje, że PiS wygra w większości województw, ale nimi nie porządzi. Utrzyma władzę na Podkarpaciu, przejmie Małopolskę, ale reszta regionów przypadnie rządowej opozycji Prawo i Sprawiedliwość zdobywa najwięcej głosów w wyborach do sejmików w aż 2/3 województw – wynika z sondażu IBRiS, do którego dotarliśmy. Gdyby jednak po wyborach partie opozycyjne zdecydowały się na szeroką koalicję, to PiS będzie miał władzę tylko na Podkarpaciu (jak obecnie) i w Małopolsce (przejmie nasz region od koalicji PO-PSL). W Małopolsce PiS i Kukiz’15 W ramach badania sondażowego zapytano tysiąc Małopolan o to, na kogo zagłosują w jesiennych wyborach do sejmiku.

Pod uwagę wzięto trzy warianty – w pierwszym uwzględniono osobne listy PSL i SLD, w drugim obie partie miały jedną listę, a w trzecim występowały pod szyldem zjednoczonej opozycji społecznej. Te różnice miały wpływ jedynie na podział mandatów pomiędzy koalicje PO-Nowoczesna i PSL-SLD. W każdym z wariantów PiS może liczyć na 19 mandatów. To o jeden z mało, by mieć samodzielną większość w 39-osobowym sejmiku. Tę większość może dać radny Kukiz’15, a jak wynika z sondażu IBRIS, wynik od 7,2 do 7,9 proc. (w zależności od wariantu) da tej partii właśnie jeden mandat. Biorąc jednak pod uwagę 3-proc. błąd w badaniach sondażowych, ów mandat dla Kukiz’15 wcale nie jest przesądzony. Z drugiej strony ten sam błąd może oznaczać, że PiS będzie miał więcej radnych i wtedy porządzi samodzielnie. Jeśli PSL i SLD wystartują osobno, w sumie dostaną 22,6 proc. głosów. 13,8 proc. na PSL przełoży się na 5 miejsc w sejmiku, 8,8 proc. SLD da tej partii 2 radnych. Wspólne listy tych partii dadzą wprawdzie nieco mniej głosów, bo ok. 21 proc., ale za to więcej mandatów, bo nawet 10. Stanie się to kosztem innej opozycyjnej koalicji – PO i Nowoczesnej, która w najbardziej niekorzystnym dla siebie wariancie będzie mieć tylko 9 radnych, a w tym najlepszym zaledwie o 3 więcej. Opozycja nie wygrywa, ale… Jak się okazuje, połączenie sił PO i Nowoczesnej przyniosło niewielki efekt (w postaci wzrostu poparcia) także w innych regionach – partie te wygrywają tylko w czterech województwach: dolnośląskim, opolskim, lubuskim i pomorskim. Wygrana PiS w większości województw nie oznacza, że partia będzie miała w nich władzę. Niewykluczony jest powyborczy scenariusz, w którym do koalicji Platformy i Nowoczesnej dołącza PSL, być może także SLD. PiS, mimo wygranej, byłby w mniejszości np. w województwach: kujawsko-pomorskim, zachodniopomorskim czy łódzkim. – To bardzo ciekawe dane, proporcje wydają się wiarygodne – ocenia dr Jarosław Flis z Uniwersytetu Jagiellońskiego. – Są one sygnałem ostrzegawczym dla partii rządzącej. Gdyby takie wyniki się potwierdziły w wyborach, to PiS zdobywa władzę na pewno w województwie małopolskim i podkarpackim. W pozostałych opozycja ma otwarte drzwi do koalicji przeciwko PiS, co w obecnych układach politycznych jest oczywiste – przekonuje dr Flis. Obecnie PiS włada tylko na Podkarpaciu. W pozostałych regionach rządzi PO wraz z PSL, w opolskim dodatkowo z mniejszością niemiecką, a w śląskim z SLD. Warto przypomnieć, że w Małopolsce koalicja PO-PSL rządzi już trzecią kadencję, choć nasz region uważany jest za jeden z mateczników PiS i gdzie tylko raz (w 2010 r.) PO miała lepszy wynik od partii Jarosława Kaczyńskiego. Co z koalicją PSL-SLD Na początku tygodnia władze PSL podjęły decyzję, że nie przystąpią do wyborów w sejmikach w koalicji z SLD. Sondaż IBRiS pokazuje, że np. w Małopolsce osobny start obu partii to mniej radnych tych ugrupowań. Jak przyznaje dr Flis, w jednych regionach wspólna lista się opłaca, w innych nie. Co ciekawe, w przypadku województwa lubuskiego partie Władysława Kosiniaka-Kamysza i Włodzimierza Czarzastego mogłyby rządzić samodzielnie. Ale sumując potencjalną liczbę mandatów w całym kraju, efekt wspólnej listy i osobnego startu jest na podobnym poziomie.

* Sondaż Instytutu Badań Rynkowych i Społecznych IBRiS zrealizowany od 17 do 25 kwietnia na losowo-kwotowej próbie Polaków. Wielkość próby: 1000 respondentów dla każdego z województw metodą CATI. Błąd oszacowania – 3 proc.

źródło:gazetakrakowska.pl