Samodzielność, której pragnę od 19 lat

1474378422Kiedy Kasia przyszła na świat, w moim sercu rozpalił się ogień. Były to płomienie miłości, którymi okryłam delikatne życie mojej córki. Życie, które od samego początku było niepewne i zagrożone. Kocham ją najbardziej na świecie i oddałabym własne zdrowie, jeśli byłoby ono ceną za sprawność mojego dziecka.

 

Twoj SMS zasili zbiórkę na której właśnie jesteś

numer: 72365

treść: S4758

koszt 2,46 zł brutto (w tym VAT)

Kiedy Kasię podtrzymuję – siedzi. Przy wsparciu i odpowiedniej podporze – chodzi. Sama może nigdy nie być w stanie wykonać tych czynności, ale z kochającą osobą u swojego boku, pokonuje przeciwności losu. Nie męczy mnie pomaganie jej. Po prostu przy niej jestem. Kasia ma złote serce. Jest bezkonfliktowa, cieszy ją każdy drobiazg, taki jak spacer, wspólne spędzanie czasu w ogrodzie czy wesoło rozmawiający z nią członkowie rodziny. Uwielbia słuchać opowieści, zwłaszcza historycznych ciekawostek. Życie z nią pozwala na dostrzeganie radości w szczegółach.

1474366420Moja córka urodziła się w 7 miesiącu ciąży i ważyła niewiele ponad kilogram. Była bardzo krucha i podatna na choroby bardziej niż inne, urodzone w terminie dzieci. Malutka walczyła i wygrała życie, a za efekt wygranego boju będzie płaciła do końca swoich dni. Gdy miała pół roku i nadal nie siedziała, lekarze rozpoczęli diagnostykę. Sugestia się potwierdziła. Mózgowe porażenie dziecięce – tak brzmiał powód, dla którego Kasia nie rozwijała się jak jej rówieśnicy. Był to jednocześnie wyrok, który już zawsze miał odciskać piętno na jej sprawności.

 

Od tego czasu Kasia uczęszcza na zabiegi fizjoterapeutyczne, które bardzo jej pomagają. Uwolniły ją od paraliżującego bólu kręgosłupa i pobudzają do działania jej nóżki. Łącznie moja córka uczestniczyła w blisko 30 turnusach rehabilitacyjnych. Największą radością były dla mnie efekty. Niemal czułam, jak przez ciało Kasi przepływały impulsy siły, które pozwalały jej wykonywać różne czynności. Sukcesem były nawet te najdrobniejsze.

 

Siła w ciele Kasi nie pojawiła się znikąd. To były lata intensywnych i systematycznych ćwiczeń, które zaprocentowały. Jednak aby nie stracić tego, co udało nam się osiągnąć, moja córka potrzebuje stałej rehabilitacji. Kasia skończyła 18 lat. Nie mogę liczyć na pomoc państwa. Musiałabym czekać co najmniej 5 lat. To, co oferuje nam państwo to jedynie kilka, dokładnie 10 zabiegów na rok – ilość, która nie pozwoli Kasi nawet na utrzymanie nabytych do tej pory zdolności. Muszę szukać dla niej ratunku na własną rękę.

 

Nie wyobrażam sobie życia bez niej. Nie potrafię zaakceptować tego, że z powodu braku środków możemy stracić wszystko, na co pracowałyśmy latami. Przecież to nie był rok. Nie były to też 3 lata, 7 lat ani 10. To 19 lat codziennej i wytrwałej walki o samodzielność. O każdy uścisk dłoni i o każdy krok.

 

Nie pomaga nam fakt, że mieszkamy na wsi. Do większego miasta jeździmy w wybrane dni na cały pakiet zabiegów. Rehabilitacja nie jest jedynym wydatkiem. Kasia rośnie, waży 64 kg, niemal cały czas spędza w wózku, który się po prostu zużywa, dlatego musi być wymieniany co dwa lata. Do tego obuwie ortopedyczne i leki… A przecież to nie jest luksus. To absolutne minimum, które pozwala mojej córce funkcjonować i nie cierpieć.

Rehabilitacja to dla niej szansa na zdobycie umiejętności ułatwiających życie. Takich, które będą wybawieniem, kiedy nie będę mogła przy niej być. A ja nie mam pieniędzy, które pozwoliłyby mi tę szansę podarować własnemu dziecku. Kocham Kasię całym sercem. Pragnę dla niej zdrowia i życia bez bólu. Pomóż mi ratować jej sprawność, bardzo Cię proszę

Więcej na https://www.siepomaga.pl/samodzielnosc-kasi