Sejm zdecydował: umowa o pracę będzie na piśmie i przed podjęciem zatrudnienia

z18829199Q,Posiedzenie-SejmuW piątek Sejm niemal jednogłośnie przyjął dwie ważne zmiany w prawie pracy. Umowę trzeba będzie podpisać jeszcze przed podjęciem pracy, a nie do końca pierwszego dnia – jak było do tej pory. Kobiety będą mogły podejmować prace uciążliwe i szkodliwe dla zdrowia. Do tej pory prawo eliminowało je z wielu zawodów.

Jak ważne jest załatanie dziurawego prawa pokazał opublikowany w kwietniu raport Państwowej Inspekcji Pracy: w 2015 roku inspektorzy w trakcie 23 tys. kontroli natrafili w firmach na 10 tys. pracowników, którzy zarzekali się, że nie mają podpisanej umowy z pracodawcą, bo właśnie przed chwilą rozpoczęli pracę. Inspektorzy musieli przyjąć, że tak jest, nawet jeśli byli pewni, że to osoby od dawna pracujące na czarno. Dlaczego? Bo w polskim prawie do tej pory istniał zapis, że pracodawca ma czas na podpisanie umowy z pracownikiem do końca pierwszego dnia pracy. W efekcie umowa bez daty i podpisu leżała w szufladzie i czekała na dzień kontroli, a pracownik miesiącami pracował bez składek i ochrony.

Najpierw umowa, później praca

W piątek Sejm przegłosował nowelizację, która wyeliminuje tę lukę w prawie: już od 1 września tego roku obowiązek podpisania umowy będzie spoczywał na pracodawcy jeszcze przed podjęciem pracy przez nowo zatrudnionego. Jeśli strony nie podpiszą umowy, pracodawca będzie musiał wręczyć pracownikowi choć pisemne potwierdzenie warunków pracy. Jeżeli podczas kontroli PIP zabraknie nawet tego dokumentu, pracodawcy będzie grozić kara grzywny – maksymalnie do 30 tys. zł. Sankcja się nie zmieniła, ale będzie mogła być wreszcie stosowana – do tej pory, przez dziurawe prawo, była niemal martwym przepisem.

– Ta nowelizacja kodeksu pracy zamknie nieuczciwym pracodawcom furtkę do nielegalnego zatrudniania. Wielokrotnie spotykaliśmy się z tym, że w szufladzie pracodawcy leżała podpisana umowa bez daty. Tak długo jak kontroli z Państwowej Inspekcji Pracy nie było, tak długo szef oszczędzał na składkach. A kiedy kontrola przyszła, pracownik był zatrudniany w sekundę – tłumaczył „Wyborczej” Marek Lewandowski, rzecznik NSZZ „Solidarność”.

Co piąty pracodawca ma problem z czasem

Rozwiązanie zapobiegające tzw. „syndromowi pierwszej dniówki” wprowadzamy jako jedni z ostatnich w Europie – choć i tak wciąż bardziej liberalne niż w wielu krajach. Np. na Słowacji przed dopuszczeniem pracownika do pracy nie tylko należy podpisać z nim umowę, ale też zgłosić go do ubezpieczenia (w Polsce jest na to 7 dni). Na Łotwie nowego pracownika należy zarejestrować w urzędzie skarbowym na dzień przed podjęciem przez niego pracy – podobnie, z wyprzedzeniem, rejestruje się pracowników w Rumunii.

Posłowie przyjęli nowelizację niemal jednogłośnie – z 416 głosujących tylko dwie osoby były przeciw. Teraz nowelizacja trafi do Senatu.

PIP liczy, że nowe prawo pozwoli jej na zwiększenie skuteczności kontroli, bo w ostatnim czasie liczba pracodawców, którym wciąż brakowało czasu na podpisanie umowy, stale rosła. W 2013 r. terminu jej podpisania nie dotrzymywał co 10 pracodawca. W 2014 r. już niemal co piąty.

Kobiety będą mogły pracować w kopalni

W piątek Sejm zajął się też prawami pracowniczymi kobiet. W polskim prawie do tej pory funkcjonował przestarzały zapis, który zabraniał zatrudniania kobiet przy pracach uciążliwych i szkodliwych dla zdrowia. Wykaz takich prac ustalała Rada Ministrów. W ten sposób kobietom nie było wolno podejmować wielu prac fizycznych, m.in. takich, w których musiałyby podnosić przedmioty ważące więcej niż 12 kilogramów. Żadnej kobiecie nie było wolno też podjąć pracy górnika.

Zdaniem Komisji Europejskiej zapis ten jest dyskryminujący i niezgodny z zasadą równego traktowania. Według unijnej dyrektywy szczególna ochrona należy się bowiem wyłącznie kobietom w ciąży i karmiącym. Już w 2006 r. Polska otrzymała nakaz dostosowania kodeksu pracy do prawa unijnego.

Według nowelizacji, którą Sejm przegłosował w piątek większością głosów, najcięższych prac nie podejmą już wyłącznie kobiety w ciąży i karmiące piersią. Ich listę – tak jak do tej pory – będzie określała Rada Ministrów w rozporządzeniu. Ustawą musi się zająć jeszcze Senat. Nowe prawo wejdzie w życie 2 tygodnie po jego ogłoszeniu.

Nowelizacja kodeksu pracy dotyczy jednak wyłącznie kobiet zatrudnionych w oparciu o umowę o pracę. Wciąż nierozwiązany pozostaje problem ciężarnych na umowach cywilnoprawnych, których nie obejmują żadne regulacje

Źródło:Gazeta Wyborcza