ZaKODowane dzieci

DzieciPrzed laty gdy mieszkałam na Dolnym Śląsku i pracowałam w poradni psychologicznej, zwanej w tamtych czasach wychowawczo-zawodową, trafił do mnie mały chłopczyk 7lub 8 latek( dokładnie już nie pamiętam). Przyszedł ze swoją mamą, stał smutny, zalękniony, w jego oczkach widziałam łzy. Do dziś mam przed oczami tę drobną sylwetkę, trzęsące się plecki, rozpaczliwe spojrzenie. Podczas rozmowy z jego mamą, która to rozmowa zawsze poprzedza badanie, dowiedziałam się o tragicznej historii tego malca oraz całej ich rodziny.

Chłopczyk ten przyczynił się do nieumyślnej śmierci swojego ojca z powodu niefrasobliwości i nieodpowiedzialności dorosłych.

A zaczęło się tak niewinnie. Był 31 grudnia roku nie wymienię, sylwestrowy wieczór. Dwie zaprzyjaźnione ze sobą rodziny spotkały się w domu jednej z nich, żeby złożyć sobie noworoczne życzenia. Wśród nich były dzieci, malec o którym mowa (przyszedł ze swoimi rodzicami) oraz nastoletni syn gospodarzy.

Panowie z obu rodzin byli zapalonymi myśliwymi, posiadającymi w domu sprzęt myśliwski. Na ścianie gospodarzy wisiała wysokiej klasy strzelba myśliwska. Atmosfera była wesoła, luźna, wzniesiono toasty szampanem, być może niektórym zaszumiało w głowach. W tej sytuacji nikt nie zwracał uwagi na dzieci I gdy już się żegnano, nagle padł strzał i na podłogę osunął się śmiertelnie ugodzony ojciec tego malucha. Dopiero wtedy oczy dorosłych zwróciły się w stronę dzieci. W rekach siedmiolatka tkwiła strzelba.

Nikt nie wiedział jak to się stało, że malec trzymał strzelbę, czy nastolatek podał mu ją dla zabawy, czy sam strzelił, a potem włożył ja w ręce malca. A w ogóle dlaczego była nabita!!!

Tej historii nie zapomnę nigdy, zwłaszcza teraz gdy zobaczyłam jak idące z rodzicami „zaKODowane dzieci” trzymają w rączkach pełne nienawiści transparenty z narysowaną strzelbą, która wymierzona jest w znienawidzonego przez ich rodziców „Kaczora”. Dzieci te nie rozumieją dlaczego tak trzeba nienawidzić. Czy staną się kiedyś bezwolnym wykonawcami haniebnych czynów. Malec o którym pisałam na pewno żył w poczuciu winy, że zabił swojego ojca mimo, że tak naprawdę to nie była jego wina, lecz dorosłych. Nie wiem jak potoczyły się jego losy, teraz to już jest dorosły mężczyzna.

Jedno mogę powiedzieć i zaapelować-rodzice nie wkładajcie w ręce swoich dzieci strzelby, bo jeśli się stanie najgorsze to wasze dzieci będą żyć w poczuciu winy do końca życia i wy za to będziecie ponosić pełną odpowiedzialność!!!!!

Liliana Borodziuk

źródło: pressmania.pl/