Wiemy więcej nt. „Skoku stulecia” w Żabnie. Okradziono kantor i jubilera

5673cf3821d0c_o,size,933x0,q,70,h,e596ebW Żabnie huczy po starannie zaplanowanym „skoku stulecia” na miejscową galerię handlową. Okradziono kantor i jubilera. Zabezpieczenia nie pomogły. Policja: to byli profesjonaliści.

Rabusie zrobili wszystko, by zbyt wcześnie nie zwrócić niczyjej uwagi. Nie próbowali więc forsować drzwi galerii handlowej w Żabnie, ani wybijać szyb w witrynach. W ciemnościach wdrapali się na dach obiektu i stamtąd przebili się do środka. Na poziom sklepów opuścili się prawdopodobnie na linach. Tą samą drogą ewakuowali się, unosząc gotówkę i biżuterię wartą co najmniej 200 tys. zł. Bliźniaczo podobny skok miał miejsce dwa lata temu w Tarnowie. Sprawcy pozostali nieuchwytni.

W Żabnie nikt nie spodziewał się, że niewielka galeria handlowa w małym miasteczku stanie się celem spektakularnego włamania. W sobotni poranek, kiedy odkryto ślady rabusiów, wokół placówki zaroiło się od policyjnych wozów.

Dotychczasowe ustalenia wskazują, że sprawcy działali w sposób, który kojarzy się ze… scenariuszami filmów akcji niż szarą codziennością lokalnej przestępczości. – Na teren galerii sprawcy zsunęli się z dachu na linach lub drabinkach – potwierdza asp. sztab. Paweł Klimek, rzecznik prasowy tarnowskiej policji.

W środku swoje kroki skierowali do kantoru, w którym znajdowała się szafa pancerna z gotówką w środku. Metalowe drzwi im się nie oparły. Według policji, przy użyciu specjalistycznych narzędzi, drzwi do sejfu zostały rozprute, a po gotówce nie zostało śladu.

Złodzieje musieli doskonale wiedzieć jaką konstrukcję posiada sejf oraz jakich dokładnie narzędzi trzeba użyć, aby dobrać się do jego zawartości – słyszymy od policjantów. Rabusie od razu swoje kroki skierowali jeszcze do stoiska zakładu jubilerskiego. Porywając co cenniejsze precjoza, obeszli zabezpieczenia. – Mamy własne systemy alarmowe, ale nic nie zadziałało. Na dobrego złodzieja nie ma zabezpieczenia. Tego na pewno nie zrobił laik. To musieli być zawodowcy – mówi zmartwiony Dariusz Sulowski, właściciel obrabowanego zakładu jubilerskiego.

Jak to możliwe, że złodzieje mogli buszować w obiekcie nawet kilkadziesiąt minut i nikt im nie przeszkodził? Od policji wiemy, że galeria była pilnowana, ale tylko od zewnątrz. Stróż miał za zadanie kontrolować, czy nikt nie próbuje dostać się do budynku przez drzwi lub okna. Policjanci zabezpieczyli nagrania z monitoringu i sprawdzają wszystkie tropy. Ale na razie nie przekazano nawet do publicznej wiadomości wizerunków sprawców.

– Jestem zaskoczony, że w Żabnie coś takiego się wydarzyło. Na szczęście wszystko mieliśmy ubezpieczone. Musimy pracować dalej – mówi Robert Sulowski, pracownik zakładu jubilerskiego.

Źródło: tarnow.naszemiasto.pl