Otfinów k. Tarnowa. Mostu im nie zbudują. Susza utrudnia przeprawę

55dad6a235f95_o,size,933x0,q,70,h,bd5fb4Rekordowo niski poziom wody w Dunajcu uziemił prom łączący Pasiekę Otfinowską z resztą gminy Żabno. Jeżeli ktoś chce przedostać się na drugi brzeg, musi nadłożyć sporo drogi, tracić czas i pieniądze.

Wybierając przejazd przez jedyny w okolicy most na Dunajcu w Biskupicach Radłowskich jedziemy dodatkowo 25 kilometrów. Można też skorzystać z przeprawy promowej w Siedliszowicach, ale w tym przypadku trzeba liczyć się z nadłożeniem około 10 km.
– Co mamy robić? Kołujemy tak co dzień i tylko patrzymy, jak paliwa ubywa nam z baków – żali się Krzysztof Węgiel, rolnik z Otfinowa. – Całe szczęście, że utrudnienia w kursowaniu samochodem przez Dunajec pojawiły się już po sianokosach i żniwach.

Wielu rolników w tej okolicy posiada pola uprawne po obydwu stronach rzeki i prom stanowi dla nich duże udogodnienie.
– Musieliśmy wstrzymać na kilka dni kursy, gdyż woda miejscami miała zaledwie pół metra głębokości. Groziło to utknięciem promu na mieliźnie razem z przewożonymi ludźmi i pojazdami – wyjaśnia Janusz Hajdas, jeden z pracowników obsługujących przeprawę rzeczną w Otfinowie.

Taka sytuacja po raz ostatni miała miejsce w 2012 roku, kiedy również przez suszę poziom wody w rzecedramatycznie się obniżył. Prom nie kursował również podczas powodzi, w 2009 i 2010 roku, ale w tamtym przypadku przyczyną był zbyt wysoki poziom Dunajca i niebezpieczeństwo, że zostanie porwany przez wir w wezbranej rzece.

Emil Sowa jest sołtysem położonej po drugiej stronie Dunajca Pasieki Otfinowskiej i jednocześnie drugim zpracowników obsługujących przeprawę. Przyznaje, że korzysta z niej na co dzień sporo mieszkańców jego wioski i sąsiednich miejscowości, aby dostać się m.in. do ośrodka zdrowia w Otfinowie czy do urzędów i większych sklepów w Żabnie.

– Można jechać przez most, ale krócej jest promem. Wystarczy, że komuś dwa razy wypadnie taki wyjazd w ciągu dnia, to nadkłada w obie strony 100 kilometrów. To tak, jakby przejechał dodatkowo trasę do Krakowa, czyli naprawdę sporo – zauważa.
Prom przymusowo stał przycumowany przy brzegu od wtorku do soboty. Przerwę w jego kursowaniu wykorzystano do doraźnych napraw i wymiany zniszczonych, drewnianych podestów, po których wjeżdżają na niego samochody. Na co dzień nie ma na to czasu, gdyż bez przerwy ktoś podjeżdża pod prom, aby przedostać się na drugi brzeg.

– W ciągu dnia wykonujemy około 120 kursów w jedną i drugą stronę. Czasem przewozimy jeden samochód, innym razem nawet trzy – wylicza Janusz Hajdas.
Wczoraj przeprawę przywrócono, ale z powodu niskiego poziomu wody w rzece, w każdej chwili może zostać ona znowu wstrzymana. W tym tygodniu znów czeka nas fala upałów.- Tak jak rolnicy wyglądają deszczu, tak i my liczymy, że w końcu spadnie i przeprawa będzie mogła kursować bez ograniczeń – dodaje Emil Sowa.

Prom w tym miejscu szybko nie zniknie. – Szacunkowy koszt wybudowania mostu to nieosiągalny dla powiatu wydatek około 100 milionów złotych. Musiałby mierzyć 800 metrów – podlicza Maciej Skrabacz z Powiatowego Zarządu Dróg.

Przeprawa przez rzekę

Prom w Otfinowie kursuje codziennie w godz. 5-21. Przewóz ludzi i pojazdów odbywa się za darmo. Przeprawa jest nieczynna w pierwszy dzień Bożego Narodzenia i Wielkanocy oraz w Nowy Rok.
Na prom mogą wjechać pojazdy o wadze góra 6 ton. Przeprawa trwa kilkanaście minut.
Prom na Dunajcu w Siedliszo-wicach pracuje krócej, latem w godz. 6-20. Tam przeprawy są na razie niezagrożone. Rzeka ma 1,70 m głębokości.

 

Źródło: Gazeta Krakowska  –  Autor: Paweł Chwał