Kpiny! Za pociągiem z panią premier jeżdżą… rządowe limuzyny! Tak wygląda „Kolej na Ewę”…

4a9d0e32d1beb269e1f712752129b755Przez media przeszła burza, gdy okazało się, że za premier Ewą Kopacz lata pusty rządowy samolot. To jednak nie koniec. „Fakt” donosi, że za liderką PO jeździ również kolumna rządowych limuzyn. Gazeta opisuje jedną z podróży Kopacz.

Trzy luksusowe bmw, dwa eleganckie audi, cztery mercedesy, nieoznakowane samochody policji, dziesiątki funkcjonariuszy BOR i lokalne władze postawione na nogi – tak premier Ewa Kopacz jedzie pociągiem w Polskę. Problem w tym, że gdy już dojeżdża na miejsce, na dworcu nie czeka na nią żaden mieszkaniec. Tak było w Iławie…

— wskazuje gazeta.

Dodaje, że każdy taki wyjazd premier Kopacz wymaga ogromnej pracy administracji państwowej.

Akcja opatrzona przez KPRM kryptonimem „Kolej na Ewę” to ogromne przedsięwzięcie logistyczne. I z pewnością bardzo kosztowne patrząc na skalę zaangażowania wszystkich służb

— pisze.

I dodaje, że „zamieszanie zaczyna się prawie dobę przed przyjazdem pani premier”. W Iławie pojawili się ludzie z BOR, sprzątnięto dworzec, „żuli przegoniono”, „wygrabiono pobliski skwer”.

Okazało się jednak, że to wszystko okazało się bez sensu. Premier bowiem wysiadła nie w Iławie, ale w Nidzicy.

Nidzica to ruina, dworzec grozy, jakich setki straszą w całej Polsce. Powybijane okna zaklejone dyktami, zamknięta kasa, zero pasażerów bo zatrzymuje się tu raptem kilka pociągów dziennie

— dodaje „Fakt”.

Gazeta podkreśla, że „wokoło kręcił się jednak cały pułk tajniaków: funkcjonariuszeBOR i policji”.

Pod dworcem czuwała też karetka z olsztyńskiej kliniki MSW. I cały zastęp limuzyn. Premier Kopacz na miejscu spotkała się tylko z działaczami PO, którzy ją witali

— zaznacza.

I jak się okazuje cały zastęp limuzyn był premier Kopacz potrzebny. W ramach akcji „Kolej na Ewę” premier z Nidzicy wróciła… rządowym samochodem. „Fakt” wskazuje, że to kolejna wpadka Kopacz, która miała jeździć po Polsce koleją. Gdy okazało się, że za premier lata samolot Kopacz próbowała tłumaczyć, że nic o tym nie wie.

Jak będzie się tłumaczyć teraz z tego, że z wyjazdu na Warmię i Mazury do Warszawy wróciła w kolumnie samochodów? Tym, że z Nidzicy po południu odjeżdżał tylko jeden pociąg, trzy kwadranse wcześniej wcześniej?

— kończy pytaniem swój tekst „Fakt”.

Jak widać akcja „Kolej na Ewę” jest utrzymana w konwencji rządów PO. Dużo szumu, który okazuje się trickiem marketingowym i PR-owskim chwytem.

źródło: wpolityce.pl