Chamstwo w triathlonie w Radłowie, czyli o tym jak wylądowałem w szpitalu… – Tomek Mrówa

11745397_927974000598154_4468225082285887453_nW ten weekend startowałem w zawodach tri w Radłowie na dystansie 1/4IM. Po starcie na polówce w Suszu brakuje jeszcze mocy, więc zawody z treningu, ale nie ma co ukrywać liczyłem na wysokie miejsce. Po słabym pływaniu i ogromnej gafie z kaskiem w strefie zmian, zdenerwowany zacząłem mocno naciskać na pedały. Średnio 320Wat i kolejni zawodnicy znikali za plecami… aż do 16/20km.

Tutaj bowiem wyprzedzając kolejnych zawodników zwróciłem panu z numerem (…) uwagę by nie zachowywał się jak totalny frajer jadąc 50cm na kole swojego kolegi i pojechałem dalej (zawody odbywały się w konwencji bez draftingu). Po chwili owy delikwent – (…) dojechał do mnie, wyzwał od najgorszych i mocno popchnął swoją ręką w mój bark. Na liczniku grubo ponad 40km/h, momentalnie straciłem panowanie nad rowerem i reszty można się tylko domyślić.
Samego wypadku dokładnie nie pamiętam – medycy zrobili swoją robotę, bandaże, zapinanie kołnierza na szyję, karetka i 5h w szpitalu począwszy od tomografu i usg a skończywszy na sesji zdjęć rentgenowskich(…)

 

Źródło: Facebook Tomek Mrówa