Bezpieczeństwo nad wodą – gdzie wypoczywać?

Dom-nad-zalewem-23-ary_5531_dWodne Ochotnicze Pogotowie Ratunkowe apeluje o rozsądek podczas letniego wypoczynku. Sprawdź, gdzie znajdziesz strzeżone kąpieliska. 

Komorów, zalew Kakałko, zalew Katamaran w Radłowie – to strzeżone kąpieliska w okolicach Tarnowa. Jeżeli na miejscu nie ma ratownika, nie wchodźmy do wody – mówi Jerzy Kacer, prezes tarnowskiego Wodnego Ochotniczego Pogotowia Ratunkowego. Szczególnie przestrzegam przed kąpielami w rzekach, które często zmieniają koryto, a ich dno może być pełne rozbitych butelek i innych rzeczy, którymi możemy się skaleczyć. Niebezpiecznie jest także na zalewach powstałych po wydobyciu kruszywa. Tam głębokość może sięgać nawet 25 metrów i nigdy nie wiadomo, czy za chwilę nie stracimy gruntu pod nogami. Kolejnym niebezpieczeństwem są zimne prądy. Wpływając w takie miejsce możemy doznać wstrząsu termicznego, który jest główną przyczyną utonięć – dodaje.

Pamiętajmy też, by odpowiednio przygotować się przed wejściem do wody. Nie wskakujmy do niej nagle, bo rozgrzany w słońcu organizm przy zetknięciu z zimną wodą może ulec wstrząsowi termicznemu. Powinniśmy wchodzić do wody stopniowo. Najpierw do kolan, później do pasa, w międzyczasie opłukując wodą barki i szyję. Ratownicy przypominają też, by nad wodą nie spożywać alkoholu, a jeżeli ktoś po spożyciu wchodzi do wody – reagować.

Ratownicy WOPR apelują też, by uważać także na strzeżonych kąpieliskach. Bezpieczeństwo nad wodą zależy w dużej mierze od nas samych. 13 czerwca na zalewie w Radłowie utonął 28-latek z Tarnowa, który kąpał się poza terenem do tego wyznaczonym. To już 29. ofiara utonięcia na tym akwenie. WOPR od dawna stara się o utworzenie tam posterunku ratowników, ale na razie bez skutku. Nad zalewem Katamaran w Radłowie wypoczywa w upalne dni nawet kilka tysięcy osób. Właściciel terenu wydzielił tam miejsce do pływania i zatrudnił dwóch ratowników. Jednak patrolowanie 1,5 kilometrowej linii brzegowej nie jest dla nich prostym zadaniem. Chcemy tam postawić bazę ratowniczą, w której mogłoby pracować więcej ratowników, ale jak na razie to się nie udało, bo nie mamy tam działki. Czekamy na odpowiedź z Urzędu Miasta Radłowa. Jeżeli otrzymamy kawałek gruntu, będziemy mogli zwiększyć tam bezpieczeństwo – mówi Jerzy Kacer z WOPR.

Tarnowskie WOPR zwracało się także o zatrudnienie ratownika na zalewie Dwudniaki. To musi być inicjatywa właściciela terenu, czyli urzędu – bo tak stanowi ustawa. My jesteśmy organizacja ochotniczą, poza tym nie mamy na to funduszy – dodaje szef WOPR-u.

Źródło: RDN Małopolska