Tarnowianin stanie do pojedynku o pasy

54752a5c62ab8_k2Boks. 20 grudnia w Monachium 28-letni pięściarz z Tarnowa Dariusz Sęk (21-1-1, 7 KO) zmierzy się z rok młodszym Robinem Krasniqim (42-3, 16 KO). Jeśli Polak zwycięży, nie tylko zdobędzie pasy WBO International i WBA Inter-Continental, ale znajdzie się także w światowej czołówce wagi półciężkiej. – Wygram. Jestem mańkutem i myślę, że będzie to dla rywala problem, bo do tej pory nie miał zbyt wielu okazji do rywalizacji z zawodnikami leworęcznymi. Zamierzam wykorzystać tę przewagę – zapewnia Dariusz Sęk. – „Pod” rywala będziemy ustawiać się na sparingach. Ta walka to dla Robina przepustka do wielkich wyzwań. Krasniqi jest bardzo, bardzo skoncentrowany – odpowiada Dirk Dzemski, trener pochodzącego z Kosowa Niemca.

Krasniqi to najpoważniejszy jak dotąd rywal Sęka. 27-latek obecnie zajmuje drugie miejsce w rankingach federacji WBO i WBA. W 2012 roku zdobył tytuł mistrza Europy, a rok później walczył o mistrzostwo świata z Nathanem Cleverlym. W Londynie przegrał na punkty. Jeśli pokona Sęka, bardzo prawdopodobne, że już w nowym roku znów dostanie szansę walki o tytuł. A z naszym zawodnikiem zmierzy się w Monachium, czyli mieście, w którym mieszka. – Walka tutaj to jedno z moich marzeń. Jestem w stu procentach zmobilizowany. Moje miejsca w rankingach mówią same za siebie. Zwycięstwo przybliży mnie do moich celów – wyjaśnia przeciwnik Polaka. Jak widać, niemieccy promotorzy dobrze zapamiętali starcie Sęka z czerwca ubiegłego roku, kiedy co prawda przegrał na punkty z Robertem Woge, ale walka porwała kibiców, a nasz zawodnik połowę pojedynku stoczył z kontuzją ręki. – Jestem na tyle doświadczony, że jak dostaję taką ofertę, to z niej korzystam. Już kiedyś mówiłem, że chciałbym wyjeżdżać na walki zagranicę i tam próbować sił, bo w Polsce ciężko zorganizować pojedynek o znaczące pasy – nie ukrywa Sęk. 

Źródło: www.dziennikpolski24.pl