Tarnów: to nie mgła, to smog

544ff921d3812_pZ powodu ciągle utrzymującej się gęstej mgły zanieczyszczenie powietrza rośnie z dnia na dzień. Winne są temu głównie piece węglowe. Jednak magistrat nie dopłaci już do ich wymiany, bo uchwałę zakwestionowało RIO.

Mieszkańcy Tarnowa, którzy chcieliby zamienić dymiący piec węglowy na ekologiczny – na gaz, prąd czy olej, po raz pierwszy od 10 lat nie mają co liczyć na częściowe pokrycie kosztów z tym związanych przez miasto. Regionalna Izba Obrachunkowa zakwestionowała uchwałę radnych i skierowała sprawę do sądu. To oznacza, że wiele pieców, które mogły zostać unieszkodliwione, będzie tej zimy nadal truć tarnowian.

W poniedziałek stężenie pyłu zawieszonego w tarnowskim powietrzu przekroczyło dopuszczalną granicę 50 mikrogramów na metr sześcienny. Najgorzej było w środku dnia, kiedy zanieczyszczeń było niemal dwukrotnie więcej niż przyzwalają na to normy.

Ze względu na swój skład chemiczny pył zawieszony jest niebezpieczny dla naszego zdrowia. Jego cząsteczki wnikają głęboko do płuc i są przyczyną wielu chorób, od chronicznego kaszlu począwszy, na raku płuc skończywszy – mówi Krystyna Gołębiowska, szefowa tarnowskiej delegatury Wojewódzkiego Inspektoratu Ochrony Środowiska. Wyjaśnia, że Tarnów w porównaniu z Krakowem czy Nowym Sączem uznać można za miasto wolne od zanieczyszczeń, ale zdarzają się takie dni, jak w poniedziałek, kiedy wyniki badań mogą budzić uzasadniony niepokój. – Wpływ na to ma między innymi utrzymująca się mgła, która blokuje przepływ powietrza. Nad Tarnowem unosi się wówczas swoista czapa dymu, będąca efektem między innymi palenia węglem w piecach.

 

Tarnów był jednym z pierwszych miast w Polsce, które zdecydowało się dopłacać mieszkańcom do wymiany pieców węglowych na ekologiczne. W ciągu dziesięciu lat wymieniono ich w ten sposób ponad 500. Właściciele pieców kaflowych mogli liczyć na 700 zł dotacji na każdy piec, w przypadku posiadaczy pieców centralnego ogrzewania dopłaty sięgały nawet 3 tysięcy złotych. – Początkowo pieniądze wypłacaliśmy na podstawie zarządzenia prezydenta, a w ostatnich trzech latach na mocy uchwały rady miasta. Ta jednak została zakwestionowana przez Regionalną Izbę Obrachunkową. Sprawa trafiła do sądu. Dopóki nie będzie wyroku, nie możemy tych pieniędzy wypłacać – zaznacza Marek Kaczanowski, kierownik referatu ochrony środowiska Urzędu Miasta Tarnowa. Mirosław Legutko z RIO tłumaczy, że Izba skierowała sprawę do sądu po interwencji jednego z przedsiębiorców, który poskarżył się na uchwałę tarnowskich radnych do rzecznika praw obywatelskich. – Uchwała ogranicza bowiem możliwość ubiegania się o dopłaty na zamianę pieców wyłącznie do osób fizycznych. Firmy czy instytucje, mające osobowość prawną, które chciałyby również skorzystać z tej sposobności, są tego pozbawione, a to budzi wątpliwości – mówi Legutko. Jego zdaniem – miasto, jeśli chciało wprowadzić obostrzenia, to mogły one dotyczyć np. wysokości dotacji, którą może dostać jeden podmiot lub liczby pieców, na które można otrzymać dopłaty, ale nie powinno było ograniczać dostępu do nich wyłącznie do odbiorców indywidualnych. – Prowadzący działalność gospodarczą, mogą czuć się przez to poszkodowani – twierdzi. To, czym tarnowianie palą w piecach, kontrolują strażnicy miejscy. – Duszący, czarny dym, który wychodzi z kominów, to niekoniecznie efekt spalania trujących śmieci, ale często słabej jakości węgla lub miału, a tego nie zabraniają przepisy – zauważa Tadeusz Pawlik, komendant straży miejskiej. Zdarzyło się jednak już nieraz, że strażnicy nakładali mandaty na właścicieli posesji za to, że palili w piecach plastikowe butelki, pocięte meble lub futryny drzwi pomalowane szkodliwą dla zdrowia farbą. Kary za to wynoszą od 20 do 500 złotych.

Mieszkańcy o dymie…

Janina Korus

W domu mam centralne na gaz, ale doraźnie dogrzewam się piecem kaflowym, w którym palę drewnem, bo jest taniej. Nie wyobrażam sobie tego, aby włożyć do pieca jakieś plastikowe śmieci czy inne odpady. To oznaczałoby trucie siebie i innych.

Zdzisław Kłęk

Wiele lat temu wymieniłem piec węglowy na gazowy. Miałem już dość ciągłego męczenia się z węglem. Niestety, sąsiedzi dalej ogrzewają swoje mieszkania w ten sposób. Wieczorem nie mogę okna otworzyć, aby przewietrzyć pokoje, bo od razu miałbym wszędzie mnóstwo duszącego dymu.

Maria Indra

Mieszkam w kamienicy administrowanej przez miasto. Wielokrotnie zwracaliśmy się o to, aby zamienili nam piece kaflowe na ogrzewanie gazowe lub podłączyli nas do MPEC-u, ale bezskutecznie. Miasto dopłaca innym do wymiany pieców, a w swoich budynkach nic nie robi, aby rozstać się z węglem.

Źródło : www.gazetakrakowska.pl